
Koniec w ćwierćfinale
Śnieg i deszcz ze śniegiem oraz temperatura około zera towarzyszyły Justynie Kowalczyk i innym zawodniczkom podczas pierwszego dnia rywalizacji w Pucharze Świata w Szklarskiej Porębie. Niestety nie były to dobre warunki dla naszej zawodniczki, bo trasa zrobiła się zlodowaciała, co oznaczało, że była bardzo szybka. Fakt, że bieg sprinterski odbywał się techniką dowolną także nie ułatwiał sprawy. Już na etapie kwalifikacji doszło do kilku niespodzianek. Z rywalizacji odpadło kilka doświadczonych sprinterek, na szczęście taki los nie spotkał Justyny Kowalczyk. Polka do finałów zakwalifikowała się z 24. czasem. A układ po eliminacjach sprawił, że już w biegu ćwierćfinałowym Justyna musiała się zmierzyć z bardzo silnymi przeciwniczkami, między innymi Marit Bjoergen i Kikkan Randall.
I ten ćwierćfinałowy bieg był bardzo zacięty. Justyna Kowalczyk prowadziła w nim praktycznie od startu, za nią jak cień podążała Norweżka, obok jechała Amerykanka. Tak wyglądało to przez większą część dystansu. Na finiszowych metrach walka toczyła się już na całego. Sprinterskie umiejętności Randall w tym momencie wzięły górę, a kiedy wydawało się, że to Justyna Kowalczyk minęła linię mety na drugiej pozycji, powtórka z fotofiniszu pokazała, że o centymetry na samej linii mety wyprzedziła ją Niemka Katrine Zeller. Polka w pewnym momencie, cofnęła bowiem stopę, co skrzętnie wykorzystała rywalka. Justyna Kowalczyk udział w sprincie w Szklarskiej Porębie zakończyła więc na ćwierćfinale i została sklasyfikowana na 16. pozycji. Na szczęście Justyna Kowalczyk nie poniosła start w klasyfikacji generalnej, gdyż jej najgroźniejsza rywalka Marit Bjoergen ukończyła rywalizację za placami Polki. Obecnie różnica pomiędzy Justyną a Norweżką wynosi na korzyść tej drugiej tylko sześć punktów.
Wyniki
1. Ida Ingemarsdotter (Szwecja)
2. Maiken Caspersen Falla (Norwegia)
3. Kikkan Randall (USA)...
16. Justyna Kowalczyk (Polska)




