Wpis na blogu
Kategoria: News
Wspaniały sukces Justyny Kowalczyk, wygrana w TDS.
- 10 Styczeń 2010
- Autor:
- Eurosport.pl
Justyna Kowalczyk przerosła samą siebie! Polska Królowa Śniegu w finałowym biegu Tour de Ski nie tylko odrobiła przeszło pół minuty Petry Majdić, ale jeszcze dołożyła do tego dwadzieścia sekund. Porywający finisz imprezy o 100 tysięcy euro. Polka murowaną faworytką do medalu w Vancouver!
Gdyby nie pechowa wywrotka Kowalczyk w sobotę, która pozbawiła Polkę prowadzenia w klasyfikacji Tour de Ski i przy okazji Pucharze Świata, niedzielny bieg na 9 km techniką dowolną nie wzbudzałby takich emocji. Posiadaczka Kryształowej Kuli wielokrotnie potwierdzała w tym sezonie, że jest poza zasięgiem rywalek, ale tym razem miała do odrobienia dokładnie aż 31,4 s.
ZOBACZ WIDEO: KOWALCZYK WYGRYWA TOUR DE SKI
Tylko że bieg, jaki organizatorzy zafundowali na zakończenie Tour de Ski, trudno nawet nazwać morderczym. Podbieg pod Alpe Cermis to prawdziwe piekło. W sumie dziewięć kilometrów, z czego prawie połowa dystansu pod stromą górę. Tą samą trasę zazwyczaj pokonują alpejczycy, tylko że jadą w drugą stronę!
Kowalczyk przez wielu uważana jest za jedyną zawodniczkę w stawce, która jest w stanie stawić czoła temu wzniesieniu. Jednak nawet Polka wielokrotnie powtarzała, że pokonanie Alpe Cermis to nadludzki wysiłek. - Tej wspinaczki nie cierpię. Trudne podbiegi owszem, ale później muszą być zjazdy, by trochę odetchnąć - mówiła.
W czasie wspinaczki na Alpe Cermis był tylko jeden krótki odcinek, gdzie można było złapać drugi oddech. Ale to nie dotyczyło Justyny Kowalczyk, która nie miała możliwości odpoczynku. Od pierwszych metrów musiała gonić Petrę Majdić.
Robiła to w imponującym stylu. Co prawda na płaskim dojazdowym odcinku Słowenka jeszcze trzymała się dzielnie, ale w miarę kolejnych metrów jej przewaga drastycznie topniała. Na punkcie pomiaru czasu 5,6 km Polka traciła jeszcze 27,4 s, ale gdy zaczęły się schody, czyli potworny podbieg, włączyła szósty bieg. W 900 metrów Kowalczyk zyskała 8,6 s, a w punkcie 7,4 km była już za plecami Majdić!
Popis nadludzkich umiejętności i wytrzymałości dała na ostatnim lotnym pomiarze czasu. Gdy do mety pozostawało 900 metrów, Kowalczyk ku zaskoczeniu Majdić jeszcze przyspieszyła, nie dając wątpliwości, kto wygra ten bieg i całe Tour de Ski. Polska Królowa Śniegu miała niespożyte siły. Na odcinku 9 km połknęła Majdić, niwelując ponad pół minuty straty i jeszcze dokładając do tego kolejne 20 sekund!
Kowalczyk padła wyczerpana z wysiłku. Dopiero kilka chwil później na metę wpadła równie zmęczona Majdić. Słowenka, która miała chyba największą chrapkę na pokaźną nagrodę za triumf w Tour de Ski, szczerze pogratulowała naszej zawodniczce. To, czego dokonała Kowalczyk, nie mieściło się bowiem w ramy wyczynowego sportu.
Klasyfikacja końcowa Tour de Ski
1. Justyna Kowalczyk (Polska) 36.45,8
2. Petra Majdić (Słowenia) strata 19,6
3. Arianna Follis (Włochy) 1.12,1
4. Aino Kaisa Saarinen (Finlandia) 1.34,7
5. Kristin Stoermer Steira (Norwegia) 2.08
6. Riitta-Liisa Roponen (Finlandia) 2.27
7. Olga Sawiałowa (Rosja) 3.21,1
8. Marianna Longa (Włochy) 3.33,5
9. Alena Sidko (Rosja) 3.54,9
10. Katrin Zeller (Niemcy) 4.47,1





