
Aleksander Wierietielny: nie ma lepszego treningu niż start w zawodach
Justyna Kowalczyk ten weekend ma wolny od pucharowej rywalizacji, nie oznacza to jednak, że spędzi go leniuchując. Nasza reprezentantka poza tym, że będzie trenować w estońskiej Otepaeae, gdzie obecnie przebywa, weźmie też udział w zaplanowanych w tamtym miejscu mistrzostwach Estonii. Dlaczego zamiast odpoczywać Justyna Kowalczyk będzie startować, zapytaliśmy trener Aleksandra Wierietielnego.
- Wiele biegaczek narzeka, że w czasie jednego wolnego weekendu w Pucharze Świata nie mogą odpocząć, bo muszą wystąpić w narodowych mistrzostwach. W Polsce takowe przeprowadza się po sezonie, ale Justyna zamiast teraz odpoczywać wystąpi w mistrzostwach Estonii. Proszę wytłumaczyć dlaczego zdecydowaliście się na taki start?
- Sezon jest bowiem po to, żeby startować. Przez całe lato trenujemy, bardzo ciężko pracujemy, więc w zimie chcemy startować. Poza tym od dawana wiadomo, że nie ma lepszego treningu niż start. Dlatego postanowiliśmy pobiegać w mistrzostwach w Estonii, szczególnie, że odbywają się na znakomicie przygotowanych trasach w Otepaeae.
- W Pucharze Świata Justyna Kowalczyk goni Marit Bjoergen i pozycję liderki. Czy w perspektywie jeszcze kilkunastu startów, nieco ponad 60 punktów to strata możliwa do odrobienia?
- Teoretycznie możliwe jest wszystko, ale to bardzo dużo punktów do odrobienia. Mamy też do czynienia z wysokiej klasy biegaczką. W tym wypadku jest też tak, że trudno liczyć na jakieś biegi, gdzie można odrobić dużo punktów. Przecież cały czas jest praktycznie tak, że jedna jest za plecami drugiej. Poza tym sama Justyna twierdzi, że Marit Bjoergen to wciąż mocniejsza od niej biegaczka.
- Trudno jednak zgodzić się z takim stwierdzeniem patrząc na ostatnie rezultaty osiągane przez obie zawodniczki?
- Może rzeczywiście ostatnio tak to wygląda, ale to wszystko może się za chwilę odwrócić. Pojedziemy do Rybińska, gdzie będą biegi stylem dowolnym i wyniki mogą wyglądać zupełnie inaczej. Nie zapominajmy, że Marit to specjalistka od łyżwy. A fakt, że teraz wypada słabiej nie oznaczy, że tak będzie do końca sezonu. Oczywiście jeżeli tylko będzie zdrowie, my będziemy się przygotowywać i walczyć. Nie wiem jednak czy to wystarczy, żeby zdobyć czwartą Kryształową Kulę.
- Jak to się dzieje, że dwie zawodniczki tak zdominowały nawet nie jeden sezon, ale ostatnich kilka? Przecież inne dziewczyny też trenują, też chcą się poprawiać.
- Nie wiem jak trenuje Marit Bjoergen, wiem ile trenuje Justyna. To są naprawdę ogromne obciążenia i nie wydaje mi się, żeby dziewczyny, które teraz są gdzieś na dalszych miejscach tyle pracowały. Justyna bardzo mocno trenuje. Oczywiście do tego potrzebny jest charakter i dobre zdrowie, bez tego nie byłoby dobrych wyników.
Rozmawiała Małgorzata Ziemba




